STEAMPUNK EXPRESS
 EXPRESS 
 
  RSS  START  ARCHIWUM  NR·01  WRZESIEŃ 2002  <<  STRONA 2  >> 

 
Spacerkiem po Nautilusie

Najpierw zła wiadomość: South Peak Interactive naprawdę wycofał się z wydania gry komputerowej na podstawie "20.000 mil podmorskiej żeglugi" (wykrakał to Wojciech Jama w 17. numerze "Nautilusa"). A teraz wiadomość dobra: projekt został przejęty i ukończony przez francuskie firmy Cryo Interactive ("Wehikuł czasu") i Wanadoo ("Dracula", "Dracula 2"). Gra przygodowa "Le Secret du Nautilus: D'apres 20.000 Lieues sous les Mers" jest już w sprzedaży!

Na dnie morza odkrywamy porzuconego sto lat temu Nautilusa. Porzuconego, ale nie martwego. Nemo zostawił na pokładzie zaprojektowany przez siebie komputer - sztuczną inteligencję, której zadaniem jest obrona okrętu aż do powrotu kapitana. Czy uda nam się przechytrzyć automatycznego strażnika?

Gra zbiera w całej Europie bardzo pochlebne recenzje: za oprawę graficzną (próbka na stronie oficjalnej), atmosferę i tzw. "grywalność". Miejmy nadzieję, że polska edycja ukaże się jeszcze w tym roku. I jeszcze jedna ciekawostka: na okładce widnieje tajemniczy napis "Collection Jules Verne". Trzymajmy kciuki za tę, jakże cenną inicjatywę.

 
Nemo w zalotach

Kevin Anderson, bardziej znany z kolejnych tomów "Gwiezdnych Wojen", niż ze steampunkowej antologii "Echa wojny światów", wydał w styczniu nową powieść "Captain Nemo: The Fantastic History of a Dark Genius". Książka, której akcja rozpoczyna się w Nantes w roku 1840, opisuje 30 lat rywalizacji dwóch przyjaciół o względy Karoliny Aronnax. Jednym z adoratorów jest Juliusz Verne, a drugim Andre Nemo, syn prostego robotnika.

Podczas wojny krymskiej Nemo, już jako nadworny inżynier Napoleona III, zostaje pojmany przez tureckiego kalifa Robura i zmuszony wraz z innymi jeńcami do budowy bojowej łodzi podwodnej. Tymczasem Verne zarabia na życie opisując fikcyjne przygody dawnego towarzysza...

Anderson dobrze odrobił swoją verne'owską lekcję i w tle kokietuje całym wachlarzem znanych motywów, jak podróż balonem, wyspa z tajną bazą, czy wyprawa wgłąb ziemi. Niezbyt zachwycony książką Paul di Filippo podaje w SciFi Magazine bardziej szczegółowy wykaz.

 
Ładny Vidocq

Młody francuski pisarz Johan Heliot ma szansę zostać pierwszym w historii zawodowym steampunkowcem. Jego powieść "La Lune seule le sait" (Tylko księżyc wie) okrzyknięto we Francji najlepszym debiutem 2000 roku. Książka jest historią obłędu Napoleona III, który po zwycięstwie nad Prusami i zawarciu paktu z pozaziemską rasą Ishkiss popada w megalomanię i wprowadza we Francji technokratyczny terror. A co mają z tego kosmici? To dobre pytanie. Aby rzecz wyjaśnić, komunardzi wysyłają na księżyc... leciwego Juliusza Verne'a (recenzja w "La Plume ou l'Enclume").

Najnowsza, tegoroczna powieść Heliota "Pandemonium" to już nie Steampunk Totalny, chociaż wciąż steampunk. Akcja toczy się w latach 1830., a zamiast Verne'a występuje inny sławny Francuz: Francois Vidocq, szef paryskiej bezpieki. Tym razem krytyka nie była tak łaskawa (recenzja), ale podobno autor nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i wciąż nieźle rokuje. [Wielkie dzięki dla Moniki Bednarek za tłumaczenie]

 
Anno Dracula 2002

Cierpliwość polskich czytelników "Anno Dracula" i "Krwawego barona" wystawiona została na ciężką próbę, bo trzeci tom tego mega-crossovera ukazał się na zachodzie już trzy lata temu. W Wielkiej Brytanii książka nosi tytuł "Dracula Cha Cha Cha", w USA "Judgment of Tears: Anno Dracula 1959", a u nas nie ma jej nawet w planach wydawniczych. Jeśli ktoś nie może się doczekać, pozostaje internet, gdzie Kim Newman publikuje kolejne, tym razem krótsze odcinki:

W artykule "Anno Dracula: The Background" sam autor szczegółowo opisuje dziesiątki zapożyczeń, od których aż roją się jego książki: od Aleksandra Dumasa, poprzez Jaroslava Haska, stare seriale telewizyjne, aż po Stephena Kinga. Niezmordowany tropiciel crossoverów, Win Eckert dodaje do tego "The Anno Dracula Universe" - gigantyczny spis cudzych postaci wykorzystanych przez Newmana. Wynika z niego, że występujący w "Krwawym baronie" Robur był jedynym cytatem z Verne'a.

 
30 lat później

W ostatnim numerze KKK zaryzykowałem twierdzenie, że steampunk "będzie musiał przejść kolejną metamorfozę. Wydaje się, że kierunek jest jeden - do przodu. Mniej więcej o 30 lat". No i proszę: po sukcesie RPG-ów "Space: 1889" (czasy wiktoriańskie) i "Forgotten Futures" (czasy edwardiańskie) firma Heliograph zapowiada na przyszły rok premierę "The Zeppelin Age" - nowej gry opatrzonej dopiskiem "Pulp Era Roleplaying: 1900 to 1940". To już nie koniec stulecia, ale całej epoki. Brunatne koszule, dekadenckie kabarety, lewicowi wichrzyciele, szaleni naukowcy, zaginione cywilizacje i ostatnie dinozaury. Wszystkie te bezpowrotnie stracone możliwości historii - o tym właśnie będzie "The Zeppelin Age". A nie mówiłem?

 
Najwięksi wynalazcy Ameryki

Widoczne na fotografii blaszane indywiduum to mechaniczny człowiek imieniem Boilerplate. Towarzyszy mu jego twórca, profesor Archibald Balthazar Campion. Automaton po raz pierwszy prezentowany był na Wystawie Światowej w Chicago w 1893, ale nie spotkał się z zainteresowaniem publiczności. Ani wyprawa na biegun południowy, ani udział w różnych konfliktach zbrojnych nie przyniósł mu rozgłosu, na jaki niewątpliwie zasługiwał. Boilerplate zaginął na polu bitwy w czasie I Wojny Światowej.

Na stronie internetowej Paula Guinana znajduje się obszerny rys historyczny wzbogacony dziesiątkami zdjęć i rycin. Czyżby kolejny niedoceniony i zapomniany wynalazek? Raczej świetna mistyfikacja: Guinan jest rysownikiem komiksowym, a Boilerplate to jeden z jego niezrealizowanych projektów. Warto przeczytać, zabawa jest przednia. Całość uzupełnia historia rodziny Reade'ów, amerykańskich wynalazców, mających na koncie roboty na parę (1876), na prąd (1886) i cięższe od powietrza statki powietrzne (1899). Reade'owie nie są już wytworem wyobraźni Guinana, ale Luisa P. Senarensa, XIX-wiecznego autora powieści groszowych.

 
Szukajcie, a znajdziecie

W internecie działa wiele serwisów z amatorską (co nie znaczy, że złą) grafiką komputerową. Autorem jednej z takich wirtualnych galerii jest Mateen Greenway, 40-letni programista z Londynu. Znaczna część jego prac inspirowana jest steampunkiem w ogóle, a grą "Space: 1889" w szczególności. Na kilkadziesięciu obrazach Greenwaya podziwiać możemy fantastyczne (choć zarazem bardzo realistyczne) parowce przemierzające Ziemię, Marsa i międzygwiezdny eter. Jest tu nawet kilka krótkich filmów, dzięki którym przez chwilę można poczuć się jak John Carter.

Podobną tematykę porusza cykl grafik opublikowany na stronie "Adventures on the Red Planet".

 
Steampunk w skali 1:64

Amerykańska manufaktura Reviresco, produkująca modele, figurki oraz inne akcesoria do gier strategicznych i RPG, wyspecjalizowała się ostatnio w miniaturach steampunkowych. Oprócz zuluskiej piechoty, wiktoriańskich łodzi podwodnych, czołgów parowych, teutońskich mini-sterowców i nurków z Nautilusa, można tu nawet znaleźć marsjańskie Bojowe Machiny z "Wojny światów". Oferta jest regularnie poszerzana o coraz dziwniejsze produkty, warto więc co jakiś czas odwiedzać stronę z nowościami.
 


 RETROSTACJA © Krzysztof Janicz 2002-2008 | START | MAPA | KOMIKSY | KONTAKT |  RSS