STEAMPUNK EXPRESS
 EXPRESS 
 
  RSS  START  ARCHIWUM  NR·02  LISTOPAD 2002  <<  STRONA 1  >> 

 
Polacy nie gęsi (?)

"Uwaga, rzucamy mięchem". Tak reklamuje się "Produkt", polski magazyn komiksowy, programowo subkulturowy i kontrowersyjny. Na szczęście po czternastu numerach coraz tu mniej komiksów punkowych, a więcej... steampunkowych. Szlaki przecierała "Phantasmata" Kowalskiego i Gosienieckiego, poetycka dystopia w baśniowo-wiktoriańskiej scenerii a'la Jeunet & Caro. Potem dołączył "Shinear" Simsona i Mariana, jawnie wzorowany na amerykańskiej serii "Steampunk" i równie mętny. Wreszcie - świetnie zapowiadający się cykl "Josephine" Clarence'a Weatherspoona (to pseudonim młodzieńca z Malborka), czyli parapsychologiczny kryminał z czasów edwardiańskich. Wszystkie serie wciąż się ukazują. W październiku, podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi odbyła się premiera drugiego numeru magazynu "P Lux" (wydanie specjalne "Produktu"), a w nim kolejny epizod "Josephine" i pierwszy odcinek nowej opowieści spółki Kowalski/Gosieniecki pt. "Pattern". Ten ostatni komiks to już 100% steampunku: pomiędzy "Braterstwem wilków" a "Maszyną różnicową".

 
Scarlet Traces

Brytyjski "Judge Dredd Megazine" rozpoczął druk komiksu "Scarlet Traces" (JDM 4.16) znakomitego duetu Ian Edginton & D'Israeli. Rzecz ma miejsce 10 lat po wypadkach opisanych przez H.G. Wellsa w "Wojnie światów". Inwazja Marsjan okazała się dla Anglii nie tyle nauczką i ostrzeżeniem, co raczej błogosławieństwem - kolejną okazją do zdobycia wojennych łupów. Technologia obcych posłużyła do odbudowy Londynu i stała się częścią codziennego życia jego mieszkańców, a marsjański snop gorąca zapewnił Brytanii militarną dominację. Sielankę zakłóca makabryczne odkrycie: znów ciała pozbawione krwi, zupełnie jak 10 lat wcześniej. Czyżby powrót Marsjan?

Czytelników czeka prawie 100 stron porządnego crossoveru. Już w pierwszym odcinku pojawia się Sierżant-Major z filmu "Zulu" (1964) i dwaj awanturnicy z kinowej wersji "The Man Who Would Be King" (1975) wg Kiplinga. Ewentualne zarzuty o plagiat wobec "The League of Extraordinary Gentlemen, Vol. II" można by raczej odwrócić, bo "Scarlet Traces" po raz pierwszy ukazał się dobre pół roku temu. Publikował go wówczas płatny magazyn internetowy Cool Beans World i to w wersji multimedialnej, ze ścieżką dźwiękową oraz animowanymi wstawkami. A dla nas, za darmo są dwie plansze (bez elektronicznych dopalaczy) i parę ciepłych słów od rysownika.

 
Robur: 20.000 lat podmorskiej żeglugi

W poprzednim numerze STEAMPUNK EXPRESSU pisaliśmy o nowym francuskim komiksie "Robur". Tymczasem na internetowej stronie scenarzysty Jean-Marca Lofficiera pojawiła się już okładka drugiej części, pod przewrotnym tytułem "Robur: 20.000 Ans sous les Mers". Witryna wzbogacona została o nowe rysunki i całe plansze komiksu, autor wyjaśnił też kto jest kim. Okazuje się, że Robur stoi na czele anty-księżycowego ruchu oporu, a tajemnicza Gayle to wnuczka Michela Ardana i podopieczna Josepha Barbicane'a (syna Impeya). Premiera pierwszego z planowanych trzech albumów odbędzie się na Festiwalu Komiksowym w Angouleme (styczeń 2003). Wydawcą wersji francuskiej jest Albin Michel, trwają też rozmowy z kilkoma firmami amerykańskimi. Czyżby konkurencja dla "Ligi Niezwykłych Dżentelmenów"? Nic podobnego - autorzy tych dwóch komiksów ściśle ze sobą współpracują. W pierwszej serii "Ligi" Lofficier tłumaczył dialog Dupina z małą czarną, a w drugiej pełnił rolę konsultanta ds. marsjańskich i francuskich. Jego podpis widnieje zresztą na jednym z tajnych raportów przeglądanych przez Minę Murray (v.2 #3, str.14).

 
Wold Newton Universe

Czas najwyższy, by wyjaśnić parę rzeczy: 1) skąd biorą się Lofficierowi (temu od Robura) pomysły tak karkołomnych crossoverów, 2) czy Nemo i Moriarty to pseudonimy Robura, 3) co steampunkowcy kombinują w internecie i 4) o co chodzi z tym przeklętym meteorytem? Zacznę od końca: 13 grudnia 1795 o godzinie 15:30, kilometr od kościoła w Wold Newton w hrabstwie Yorkshire spadł z nieba 21-kilogramowy kamień. Eksponat można do dziś oglądać w Londynie, tylko po co? A jednak... W roku 1972 amerykański pisarz SF Philip Jose Farmer (ten od Świata Rzeki) wysunął w książce "Tarzan Alive" śmiałą hipotezę, jakoby incydent ten tłumaczył wyjątkową w Anglii ilość bohaterów i geniuszy. Zgodnie z jego teorią, w chwili uderzenia meteorytu przejeżdżały tamtędy dwa powozy, wypełnione po brzegi brytyjską szlachtą. Promieniowanie wywołało u pasażerów mutację kodu genetycznego, przez co kolejni ich potomkowie byli nad podziw odważni, silni i inteligentni.

Od tej pory pisarz i jego wielbiciele próbowali dowieść, że absolutnie wszyscy angielscy super-bohaterowie znani z książek, filmów, komiksów i telewizji są spokrewnieni z tamtą napromieniowaną gromadką [archiwum + tajne protokoły]. Pracy było sporo, zwłaszcza z pogodzeniem faktów literackich i historycznych. Drzewa genealogiczne zaroiły się od nieślubnych dzieci, bliźniaków i zamienionych noworodków, dopatrzono się nawet kolejnych dwóch dżentelmenów jadących konno za powozami. Farmer podgrzewał atmosferę. W powieści "The Other Log of Phileas Fogg" wyjawił, że Fogg i Moriarty (ten od Holmesa) byli agentami dwóch wrogich sobie ras, których statki rozbiły się na Ziemi w XVII wieku. Mało tego, powołując się na nieścisłości między powieściami Verne'a stwierdził, że pierwszego Nautilusa pochłonął Mealstrom, a Nemo to w rzeczywistości Moriarty [artykuł Ricka Lai]. Fani Farmera zwiększyli liczbę braci M. do trzech i już wszystko się zgadzało.

Z czasem Towarzystwo Badaczy Meteorytu przeniosło się do internetu [kroniki], co znacznie poszerzyło grono dyskutantów. Niektórzy zaczęli łączyć sprawę Wold Newton z amerykańskimi herosami w pelerynkach, a nawet z bohaterami mangi. Odezwali się też patrioci innych nacji. Jean-Marc Lofficier zwrócił uwagę, że woźnice nazywali się Louis Lupin i Albert Lecoq, powozy jechały by położyć kres rewolucji francuskiej, a poza tym Arthur Gordon Pym, Cagliostro, Józef Balsamo, Monte Christo, Nemo i Robur to wciąż ten sam alchemik i wynalazca [strona francuska po angielsku]. To może i jakiś nasz rodak biegł za orszakiem na piechotę? Albo chociaż pies podobny do Szarika...

 
Tymczasem w realnym świecie...

16 października PAP podał za BBC, że Sherlock Holmes ma zostać honorowym członkiem brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Chemicznego.

- Gdyby Holmes żył naprawdę, to tak jak Livingstone czy inne wielkie osobistości epoki wiktoriańskiej, zostałby już dawno uhonorowany - uzasadnił decyzję Towarzystwa jego sekretarz generalny David Giachardi. - Teraz (...) troszeczkę naciągamy reguły, żeby powiedzieć światu, że Holmes był wielkim człowiekiem, który w imieniu dobra bezinteresownie ścigał złych ludzi, korzystając z nauki, odwagi i kryształowo czystego procesu myślowego.

 
Farmer według Proyasa

Ten pan z lewej strony to Sir Richard Francis Burton (1821-1890) - podróżnik, antropolog, lingwista, pisarz, odkrywca źródeł Nilu, a wreszcie główny bohater cyklu powieściowego "Riverworld" P.J. Farmera. Natomiast państwo z prawej strony to aktorzy na planie serialu TV, kręconego na podstawie tychże książek. Zagadka: który z panów z prawej strony gra pana z lewej? Odpowiedź brzmi: żaden. Producent serialu, Alex Proyas ("Kruk") postanowił zastąpić Sir Richarda fikcyjną postacią astronauty Jeffa Hale'a, a akcję przenieść w wiek XXII. Jeśli to kogoś nie zraża, zostawiam link, bo w VERNE+100 raczej do tego tematu nie wrócimy.

 
Sterowiec Faradaya

O filmie animowanym "Zeppelin" wiadomo tylko tyle, że jest w planach, a produkcją zajmuje się Vanguard Films ("Shrek") i studio Jima Hensona. W sieci można znaleźć szkice postaci [Vanguard] i zarys scenariusza [Corona], a więc niewiele jak na dwa lata przygotowań. Czyżby jeszcze jeden niezrealizowany projekt? Byłoby szkoda, bo mieszanina Verne'a, Lovecrafta, "Kapitana Planety" i "Archiwum X" zapowiadała się całkiem smakowicie:

Legendy mówią, że pod powierzchnią ziemi żyje pradawna rasa, uwięziona przez ludzi tysiące lat temu. W roku 1912 już tylko Klotylda Faraday wierzy w tę historię. 20 lat wcześniej jej ojciec przypadkowo otworzył jedną z dwunastu bram i paru Wygnańcom udało się zbiec na pustynię. By ratować ludzkość przez niechybną inwazją, Klotylda wyrusza w świat na pokładzie "Lewiatana", prywatnego sterowca Faradayów. Musi tylko zwerbować szóstkę niezwykłych dzieciaków. Są wśród nich: Otto Reinhardt - chory na polio piętnastoletni wynalazca, oraz Nusrat - młody fakir z Radżastanu, odporny na ból i obdarzony zdolnością regeneracji.

 DALEJ  >> 


 RETROSTACJA © Krzysztof Janicz 2002-2008 | START | MAPA | KOMIKSY | KONTAKT |  RSS