STEAMPUNK EXPRESS
 EXPRESS 
 
  RSS  START  ARCHIWUM  NR·03  STYCZEŃ 2003  <<  STRONA 2  >> 

 
Z kraju

W styczniowej "Nowej Fantastyce" ukazało się opowiadanie Andrzeja Pilipiuka "Mars 1899 r." (dziwny tytuł...). Bohaterami są: rosyjski hrabia, który 100 lat temu chciał nawiązać kontakt z Marsjanami i podążający jego śladem radziecki astronom. Znakomity technologiczny steampunk z całą plejadą postaci historycznych w tle. Bez fin-de-siecle'u, za to swojski, dowcipny i świetnie spuentowany.

Zaraz po numerze jesiennym, w sen zimowy zapadł magazyn "SFinks". Jego miejsce zajęła "SFera", czasopismo rewelacyjne, bo zaczęło od wywiadu z Wojciechem Jamą, współtwórcą VERNE+100 i szefem naszej macierzystej verne'owskiej witryny! Są zdjęcia, fanki powinny być zachwycone. Inne materiały z pierwszego numeru (oczywiście już nie tak ciekawe) to nieznane opowiadanie E.A. Poego i artykuł o Stefanie Grabińskim.

Miesięcznik dla dzieci "Kawaii" (1/2003) zamieścił artykuł o japońskiej kreskówce "Sakura Wars", w której chodzi prawdopodobnie o to, że małe dziewczynki pilotują wielkie roboty i walczą z potworami, a rzecz dzieje się w latach 1920. Autorka artykułu (o pseudonimie "Ina, Błękitna Czarodziejka") najpierw długo wyjaśniała co to jest steampunk, a potem udowadniała, że "Sakura Wars" steampunkiem jednak nie jest. Nie jest, bo wyziera z niego japońskość zamiast brytyjskości, a recenzentka - jak sama twierdzi - nic z niego nie rozumie. Szkoda.

 
I ze świata

Zbankrutował kolejny producent "Tajemnicy Nautilusa" - firma Cryo Interactive, znana również z takich komputerowych przygodówek, jak "Jekyll & Hyde" oraz "Wehikuł czasu". Paryski sąd gospodarczy podjął decyzję o sprzedaży majątku spółki (czyli przede wszystkim praw autorskich) bliżej nie określonemu konsorcjum. Nie wiadomo jeszcze, czy nabywca będzie chciał kontynuować linię gier opartych na XIX-wiecznej fantastyce. "Collection Jules Verne" będzie, zdaje się, krótką kolekcją.

Nie zrażona tym Wanadoo Edition, wypuszcza na rynek "Curse: The Eye of Isis", kolejną grę utrzymaną w tradycji powieści gotyckiej. Jej akcja toczy się w Londynie w roku 1890, a gracz (jako Dorian Dane - młody inżynier i ekspert od wiktoriańskiej technologii) musi stawić czoła egipskiej klątwie. Pod koniec zeszłego roku Wanadoo także nie zapominał o steampunkowcach. We wrześniu wydał strzelankę "Iron Storm", czyli rzecz o trwającej 50 lat pierwszej wojnie światowej (już jest w Polsce dzięki CD Projekt), a w grudniu przygodówkę "Sherlock Holmes: Le Mystere de la Momie". Ten ostatni produkt opracowany został przez firmę Frogwares z Kijowa, która obecnie pracuje nad "Podróżą do wnętrza Ziemi". Sądząc po pierwszych screenach, "Journey to the Center of the Earth" będzie miała z Verne'm niewiele wspólnego.

 
Jeszcze jeden Sherlock Holmes

Polski Hallmark zaczął wyświetlać "Sprawę wampira z Whitechapel" - najnowszy, czwarty film z kanadyjskiej serii o Sherlocku Holmesie. Po raz pierwszy producenci odeszli od tekstów Arthura Conan Doyle'a, decydując się na oryginalny scenariusz, napisany przez reżysera Rodneya Gibbonsa. Nietypowy jest też główny podejrzany: krwiożerczy demon rodem z Gujany Brytyjskiej. Czy Holmes poradzi sobie z zagadką, która wymyka się logice i naukowej dedukcji? Najbliższa okazja by to sprawdzić nadarza sie w piątek, 31 stycznia o godzinie 20:00.

 
Zaginiona Dinotopia

Chyba przestaniemy prowadzić tę rubrykę. Czego się nie tkniemy - klapa murowana. Przed dwoma miesiącami zapowiadaliśmy tekst o ekranizacji "Dinotopii" Jamesa Gurneya, a już dziś wiadomo, że stacja ABC zdjęła serial po szóstym odcinku. Historia Dinotopii zaczęła się w roku 1992 od książki dla młodzieży z ilustracjami w stylu przedwojennych reklam mydła. To był hit! W ciągu paru lat przybyło kilkanaście nowych tomów oraz gra komputerowa [szczegóły tutaj]. W październiku 2000 Hallmark rozpoczął produkcję filmu telewizyjnego, angażując speców od "Wędrówek z dinozaurami". Wreszcie w maju 2002, czyli 80 milionów dolarów później, ABC wyemitował trzy półtoragodzinne odcinki [strona oficjalna miniserii]. I tu okazało się, że bohaterem nie jest już angielski badacz, tylko amerykański milioner, a akcja z wieku XIX została przeniesiona do XXI (casus: "Riverworld").

Recenzje były dość przychylne. ABC ostrożnie zamówił 13 odcinków regularnego serialu i okroił budżet. Pojawił się nowy, lepszy scenarzysta, nowy reżyser, nowi i tańsi aktorzy, tańsze dinozaury i dwumiesięczne opóźnienie. Ostatecznie "Dinotopia: The Series" zadebiutowała 28 listopada, czyli w Święto Dziękczynienia, kiedy to Amerykanie telewizji nie oglądają. Mimo wręcz entuzjastycznych opinii, po czterech odcinkach ABC oficjalnie ogłosił, że "Dinotopia" będzie się ukazywać tylko do końca roku. Polska publiczność pewnie nigdy nie przekona się, czy serial był zbyt drogi, zbyt utopijny, czy - jak zazwyczaj - zbyt inteligentny? [strona oficjalna serialu]

 
Eter, ostateczna granica

1 listopada 2002 rozpoczęła się jedna z najdziwniejszych steampunkowych przygód ostatnich lat. PBEM (play-by-email) "Steam Trek" to połączenie internetowej gry fabularnej z kolektywnym pisarstwem oraz - co znacznie ciekawsze - połączenie "Star Treka" ze Steampunkiem! Akcja gry zaczęła się tu i teraz (tzn. niezupełnie "tu"): w 183 roku panowania J.W. Wiktorii I Aleksandryny, królowej Wielkiej Brytanii, Irlandii i całego świata. Na pokładzie HMAS "Dauntless" (Her Majesties Aether Ship) uczestnicy zabawy wyruszyli w gwiezdną wędrówkę, aby śmiało dążyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden dżentelmen.

Pewnie nieprędko dowiemy się dokąd wyobraźnia zaprowadzi załogę "Nieposkromionego". Zobaczmy zatem z jakich pozornie nie pasujących do siebie elementów Stephen Vossler (w grze: komandor A.R. Maxby) poskładał swój niesamowity projekt. Współczesne, globalne imperium brytyjskie to ukłon w stronę "Luthera Arkwrighta". Mechanicznie udoskonalona królowa Wiktoria jest echem serii "Steampunk". XIX-wieczna technologia kosmiczna oparta na kaworycie i eterze pochodzi z RPG "Space: 1889". Kosmiczne wieloryby (tu chyba nie mamy wątpliwości) to cytat z III księgi "Tytusa". Cała reszta to już "Star Trek", tyle że skurczony do rozmiarów Układu Słonecznego (bo parowce w eterze nie poruszają się zbyt szybko). Są i starzy znajomi: na Merkurym - Wulkani, na Marsie - Klinkoni, w pasie asteroid - Romlianie itd., a na Księżycu... Wellsowscy Selenici. I jeszcze jedna ciekawostka: ilustracje wykonał Cory Gross, autor witryny "Welcome to Steampunk".

 
Kastor Krieg wilkołakiem?

Robert Adler i Tobiasz Piątkowski, autorzy albumów "48 stron", "Breakoff" i "Gołota vs Predator", z zadziwiającą regularnością, raz do roku odsłaniają w prasie kolejne szczegóły swego komiksowego super-projektu "Rezydent". Kto zacz? "Angielski gentleman, niejaki Kastor Krieg. Należy do tzw. Klubu Dżentelmenów, który stawia sobie za cel zapobieganie zjawiskom paranormalnym i obronę ładu panującego we wszechświecie" ["Świat Komiksu" 2000]. "Kastor Krieg nie pracował sam. W jego licznych przygodach towarzyszyli mu tacy oryginałowie jak: angielski arystokrata zamieniony w żabę, wampir w wolnych chwilach piszący tanie horrory oraz człowiek, któremu ukradziono... głowę! Ale te drobne przypadłości nie powstrzymają ich przed rozwiązaniem największych zagadek XIX wieku" ["Esensja" 2001]. "W tym właśnie celu (...) powstało Towarzystwo Zachowania Wiedzy. Filarem tego tajnego związku stał się wkrótce człowiek nazywany przez swych towarzyszy Kastor Krieg. Jego przeszłość skrywała głęboka tajemnica, nikt nie wiedział kiedy przybył do Londynu, skąd pochodził ani czym się wcześniej zajmował." ["AQQ" 2002]

Latka lecą, apetyty rosną, a monumentalny (w zamierzeniach) cykl wciąż w fazie planów. Panowie, narysujcie chociaż pierwszy zeszyt, bo Wam wszystkie pomysły ukradną i trzeba będzie zmienić nie tylko nazwę Klubu Dżentelmenów na "Towarzystwo Zachowania Wiedzy", ale i nazwisko bohatera na jakieś mniej popularne wśród wilkołaków (to taka aluzja, można sprawdzić klikając tutaj).

 
Achtung, Steampunk

O niemieckich RPG wiadomo +/- tyle, co o niemieckim komiksie i o niemieckiej fantastyce. Czyli niewiele. Tymczasem Niemcy opracowali ponad 20 własnych gier, w tym aż 3 steampunkowe. Pierwszy był system fantasy "Midgard" (VFSF, 1981), który dziś ma już 4 edycje, 10 dodatków, 40 przygód i własny kwartalnik. W roku 1994 Heinrich Glumpler stworzył na jego podstawie "Midgard - Abenteuer 1880", grę dającą się rozwijać w dowolnym kierunku (horror, fantasy, kryminał, podróże, polityka), byle akcja trzymała się drugiej połowy XIX wieku. Na razie ukazało się do niej kilkanaście przygód i obszerny przewodnik po fin-de-siecle'u.

Kolejna gra, "Thyria Steamfantasy" Thomasa Waszmanna i Ann-Dorothee Schuelter pojawiła się 4 lata temu - najpierw w sieci, potem na CD. Świat Yarthe, inspirowany militarną fantastyką spółki Stirling & Drake ("Generał"), to ścierające się imperia, mnóstwo wojennego żelastwa na parę i trochę magii. Dla wielbicieli wczesnej awiacji autorzy opracowali także grę bitewną "Helden der Lufte" osadzoną w realiach "Thyrii". Próby czasu nie przetrwał natomiast system "Private Eye" Thilo Bayera (B&B, 1990), nawiązujący do opowiadań o Sherlocku Holmesie. W fanzinie "Trodox" podjęto niedawno próbę jego reaktywacji, zamieszczając całkiem nową przygodę pt. "Der Sturm".

Więcej informacji (po niemiecku) znaleźć można w internecie na stronie magazynu SF "Nautilus" (obszerny fragment artykułu z #11) oraz w e-zinie "Anduin" (#78 to m.in. przekrojowy tekst Matthiasa Reppischa i przygoda do "Thyrii"). Reppisch prowadzi też witrynę informacyjną "Steampunk Welten", ale ostatnio jakby bez entuzjazmu. No, pod tym względem bijemy Niemców na głowę!

 


 RETROSTACJA © Krzysztof Janicz 2002-2008 | START | MAPA | KOMIKSY | KONTAKT |  RSS