BEZDUSZNA wywiad z Gail Carriger |
POD LUPĄ
|
![]() |
| |
<< STRONA 1 >> | |
|
Z okazji polskiej premiery powieści "Bezduszna", przedstawiamy wywiad z autorką Gail Carriger. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Prószynski i S-ka, pod patronatem Retrostacji. Zapraszamy też do lektury fragmentu powieści.
* * *
Czy zawsze chciała Pani zostać pisarką?
Właściwie to nie mam pewności, czy nią jestem. Tak się po prostu złożyło, i już. Nie narzekam, bynajmniej - ale wciąż jeszcze nie otrząsnęłam się ze zdziwienia. Co lubi Pani robić w wolnym czasie, kiedy nie jest Pani zajęta pisaniem? Pić herbatę. Choć w zasadzie pisząc też piję. Prawdę powiedziawszy, jedzenie, czytanie, spanie i oddychanie pochłaniają większość mojego czasu (przeważnie w tej kolejności i często równocześnie). Skąd czerpie Pani natchnienie? Jane Austen, P. G. Wodehouse, Gerald Durrell, matka Angielka z bzikiem na punkcie herbaty, zamiłowanie do historii oraz spektakle kostiumowe BBC - Alexia ma wobec nich wszystkich ogromny dług wdzięczności. "Bezduszna" to błyskotliwe połączenie powieści historycznej, fantastyki i romansu. Jak zrodził się pomysł jej napisania? Wiedziałam, że chcę napisać coś z gatunku urban fantasy [1]. Tu pojawiło się pytanie o rolę nieśmiertelnych: co by było, gdyby przypisać im dziwne i niewyjaśnione meandry dziejów świata. A cóż jest najdziwniejszym i najbardziej ekscentrycznym zjawiskiem historycznym, jeśli nie imperium brytyjskie? Przecież jedna niepozorna wysepka nie podbiłaby połowy świata bez udziału sił nadprzyrodzonych, prawda? Niedorzeczne wiktoriańskie obyczaje i moda musiały być wynikiem interwencji wampirów, brytyjska armia zaś funkcjonowała na zasadach hierarchii wilkołaków. Oczywiście gdy tylko zaczęłam pisać o świecie turniur i cylindrów, romans i komedia nasunęły się same. Dorzuciłam do tego trochę nauki i zrozumiałam, że gdyby Wiktorianie zajęli się studiowaniem wilkołaków i wampirów (czego nie omieszkaliby uczynić, gdyby wiedzieli o ich istnieniu), i obmyślaniem metod ich zwalczania, rozwój techniki obrałby zupełnie inny kierunek. Szczypta cyberpunku i oto miałam w ręku więcej gatunków niż Ivy ohydnych kapeluszy! Przy czym pamiętajmy, że kapeluszy nigdy za wiele. Czy ma Pani ulubionego bohatera? Jeśli tak, dlaczego? Jestem rozdarta pomiędzy profesorem Lyallem i Flootem. Mam pewną słabość do spolegliwych dżentelmenów o dyskretnym poczuciu humoru i spokojnym usposobieniu. Jakie przygody czekają Alexię w dalszej kolejności? Powiedzmy, że zawsze chciała się przelecieć sterowcem... Ostatnie pytanie: gdyby miała Pani do wyboru podwieczorek w towarzystwie lorda Maccona, Alexii lub lorda Akeldamy, kogo wybrałaby Pani i dlaczego? Och, lorda Akeldamę, bez dwóch zdań. Nigdy nie dogadałabym się z Alexią, jesteśmy zbyt podobne, a lord Maccon jest niewychowany. Lord Akeldama to wprawdzie skandalista, ale jest wyśmienitym rozmówcą i można się od niego wiele dowiedzieć. ___________
|
| DALEJ >> |