Horror mash-up to nowy podgatunek steampunku, przyrządzony według następującego przepisu: bierzemy XIX-wieczną powieść i przerabiamy ją na horror, dopisując tu i ówdzie dialog, akapit, albo cały rozdział. W Polsce ukazał się już światowy bestseller
„Duma i uprzedzenie i zombi”, zaś Kamil Śmiałkowski, jako pierwszy sięgnął po rodzimą klasykę, a konkretnie po znienawidzone przez licealistów „Przedwiośnie” Żeromskiego. W jego mash-upie
„Przedwiośnie żywych trupów” pojawiają się nie tylko zombi i nekromanci, ale także miły ukłon w stronę
„Pierwszej brygady”, ze Stasiem Tarkowskim (naszym!) jako konstruktorem, szpiegiem i patriotą. Oto fragment powieści:
„Trzeci - najmłodszy -
Stanisław Tarkowski. Dziś miałby ledwie pięćdziesiąt lat, ale nie dożył wolnej Ojczyzny. Mimo żony Angielki i, jak twierdzą niektórzy, kilkuletniej
służby dla Brytyjczyków przede wszystkim dla Polski żył i pracował. Po młodości w Afryce i studiach w Szwajcarii ten urodzony
inżynier i architekt osiadł w Warszawie i tu projektował iście
fantastyczne obiekty. Żadna z jego wizji nie miała szans urzeczywistnienia pod zaborem - tak pięknie polskie były i narodowe w swym charakterze, ale same ich plany, pocztówki z nimi były natchnieniem dla serc rodaków. Jakby tego nie dość, w zeszłym roku
Naczelnik Państwa przyznał mu pośmiertnie Virtuti Militari za jakieś zaszłe
przygody na Syberii, ale tych szczegółów nie znam.”